Wycieczka rowerowa planowana od ponad roku w końcu doszła do skutku. Co prawda w mniejszym niż początkowo zakładany składzie, ale i tak było świetnie.
Niedzielny poranek nie zapowiadał rowerowej pogody, ale mimo tego nieustraszona czwórka roweromaniaków (Tygrysy, ja i Adaś) zapakowała się w pociąg do Skierniewic, żeby przeżyć przygodę dziesięciolecia, no a co najmniej tygodnia. Nasza odwaga została nagrodzona bezchmurnym niebem nad Skierniewicami – początkiem naszej wyprawy. Po pokonaniu ogromnych schodów z rowerami na plecach ruszyliśmy na poszukiwania ulicy Marii Skłodowskiej-Curie, dzięki wrodzonemu zmysłowi orientacji Krzysia przyszło to nam bez problemu. Pierwszym przystankiem w naszej czterdziestopięciokilometrowej trasie miała być Polana Siwica w Puszczy Bolimowskiej. Zawiodła ona nieco nasze oczekiwania (łosie się po niej nie przechadzały, czarne bociany nad nią nie latały, a trawa była na tyle wysoka, że ciężko było na niej się rozsiąść). Jednak zamierzony postój odbył się nieco dalej i po nabraniu sił wyruszyliśmy do kolejnego punktu wycieczki, czyli do Nieborowa. Zobaczyliśmy tam park krajobrazowy z kanałem w kształcie litery L oraz ogród w stylu francuskim zaprojektowany pod koniec XVII wieku przez Tylmana z Gameren (architekta nieborowskiego pałacu), a rozbudowany prawie sto lat później przez Szymona Bogumiła Zuga. Ozdobami ogrodu są bez wątpienia różne gatunki drzew (w tym najstarszy w Polsce platan), bukszpanowe labirynty i rabaty układające się w wymyślne wzory. Radziwiłłowie, którzy kupili pałac w latach siedemdziesiątych XVIII wieku, założyli park w Arkadii, do którego planowaliśmy dotrzeć, jednak dzieliło nas od niego sześć długich i wietrznych kilometrów.
Niestraszny nam był wiatr w oczy i Arkadia została zdobyta. Nazwa w pełni oddaje klimat tego miejsca, jest tam cudownie i tajemniczo. Nawet sztuczne ruiny nie dość, że nie psują efektu, to jeszcze go potęgują. Owe sztuczne ruiny zainteresowały nas najbardziej, szczególnie Akwedukt, który mimo tego, że zbudowano go jako ruinę, to zburzono go i powtórnie odbudowano dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku. Jednak najwięcej dyskusji podczas konsumowania wiśni na łące wzbudził Przybytek Arcykapłana – co czego taki przybytek mógł służyć? Może ktoś ma jakiś pomysł? ;) Niestety wszystko co dobre musi się szybko skończyć, tak też z Arkadii musieliśmy wyjechać. Jeszcze większy smutek wzbudził w nas koniec wiśni. W Arkadii romantyzm został znaleziony, był w zarośniętych zaułkach, na łące, a nawet w sztucznych ruinach.
Po wyjeździe z Arkadii zostało nam do przejechania “tylko” 20 km i już byliśmy z powrotem w Skierniewicach. Do pociągu zostało pół godziny, więc trzeba było je wykorzystać na zwiedzanie. Polecić możemy wyjątkowo urodziwy rynek ze złośliwą fontanną, park miejski i oczywiście nie można zapomnieć o zabytkowym dworcu z XIX wieku, który niedawno odrestaurowano. Na piękny dworzec przyjechał pociąg i mogłoby się zdawać, że nic nadzwyczajnego tego dnia się już nie stanie. Jednak poranne chmury pod naszą nieobecność rozwinęły się w potężne chmurzyska. Wszyscy poza mną wysiedli w Brwinowie, gdzie deszcz jeszcze nie zdążył się rozhulać na dobre. Ja pojechałam stację dalej, do Pruszkowa, gdzie pogoda pokazała pełnię swoich możliwości. Do domu dotarłam, kurtka okazała się przeciwdeszczowa nie tylko z nazwy, ale przeciwdeszczowych spodni i butów już niestety nie miałam. Mimo tego deszczowego incydentu nie mogę się doczekać następnej odsłony Pedała. Tygrysy, gdzie tym razem?

Od nas jeszcze garść informacji o przebiegu trasy. Dopomógł nam wielce przewodnik wyd. Copernicus “Okolice Warszawy. Okolice Kazimierza Dolnego” z wybornymi schemacikami i mapkami, a dokładna trasa ma się tak:
• Ze Skierniewic wyjeżdżamy na północny wschód ul. Skłodowskiej-Curie, wyjeżdżamy z miasta i zaraz za pierwszym zakrętem szosy w lewo skręcamy jeszcze bardziej w lewo w drogę zwaną Drogą Łowicką
• Tamże jedziemy cały czas przed siebie (7 km), za polaną Siwica ostro w lewo, przy leśniczówce w prawo i tam już cała naprzód do Nieborowa, dobijamy do szosy
• Z Nieborowa na północ na Julianów, przy szkole lekko w lewo i zaraz znów w lewo w polną asfaltową drogę
• Prosto do Mysłakowa, na skrzyżowaniu w prawo i zaraz w lewo przy szkole, przy stacji kolejowej w lewo i jesteśmy zaraz w Arkadii
• Z Arkadii kawałek szosą na Łowicz, za mostem w lewo i przez Bobrowniki do Bełchowa
• W Bełchowie nie zaprzyjaźniamy się z szosą, tylko po dobiciu do niej od razu lekko w prawo, przy kościele w prawo i zaraz przy krzyżu w lewo i przy kapliczce znów w lewo
• I dalej to już cała naprzód, po 12 km jesteśmy w Skierniewicach.
Cała trasa ma ok. 45 km. Mapka google’owa jest trochę przekłamana, bowiem jej dostarczyciel nie zna niektórych leśnych ścieżek i sugeruje jechać przez niejakie Piaski :)
Voila!